Szczęście. Ratuj się kto może

Mam dziwną tendencję usprawiedliwiania swoich dziwnych myśli tym, że jestem dziewczyną. Że niby wolno mi nie spać po nocach i układać dialogi, które nigdy nie będą mieć miejsca, albo stresować się, czy ktoś przypadkiem nie wziął mnie za kogoś kim nie jestem skoro bardzo mocno starałam się być sobą. I właściwie wszystko to w jakiś tam sposób rozumiem. Ale żeby bać się swojego szczęścia. Tego jeszcze nie grali. No nieźle koleżanko. 

Wszyscy tak bardzo chcemy szczęścia, tak za nim depczemy, tak czekamy w kolejce, która wychodzi za drzwi i skręca w ulicę obok. Tak nam zależy żeby ono się w końcu wykluło i tak jesteśmy ciekawi jak to właściwie jest być szczerze szczęśliwym. Niby czasem coś się zdarzało, jakiś kupon na darmowe czipsy, buziak od puchatego, uślinionego szczeniaka i słój pomidorowej od mamy, ale wszystko to było chwilową eksplozją, jakimś krótkim impulsem do świadomości, że przecież dzieje się dobrze.  A kiedy wreszcie jesteśmy pierwsi, kiedy dostajemy do ręki siatę wypchaną szczęściem po same uszy, zamiast skubnąć go trochę jak skubie się truskawki, trzymamy je związane na trzy razy. Żeby tylko się nie skończyło, żeby się przypadkiem nie wysypało prosto na chodnik.

To naprawdę dziwne martwić się ze szczęścia. To dziwne bać się o jego przyszłość, jakby było przebranym serkiem wiejskim, którego ważność kończy się w październiku tego roku. Zamiast częstować się nim, podjadać je i ordynarnie oblizywać palce, boimy się, że niedługo zostaną po szczęściu tylko okruszki. No bo jak, że ja jestem szczęśliwa, tak bardzo na raz i na długo? Nie może być.

To dziwne uczucie, kiedy układa Ci się tak jak chcesz, kiedy czujesz szczęście po kościach, nosem i pod paznokciami. W patelni, we włosach i w koszu na pranie. To dziwne, że te wszystkie uczucia zamiast spokoju generują strach i niepewność. Ktoś to bardzo źle przemyślał we wczesnym etapie planowania ludzkości. Nie wiem z czego to wynika, czy to może po prostu kobiece martwić się rzeczami tak skrajnymi jak bycie szczęśliwym. Właściwie dobrze, gdyby to była prawda i jakiś zapętlony w świecie problem. W przeciwnym razie byłoby mi trochę głupio, że ja jedna martwię się tym, że jest mi dobrze.

Zdjęcie: Photo by Andrea Reiman on Unsplash