Schudłam 100 gram w dziesięć sekund

Zrzuciłam 100 gram i 40 centymetrów nie ruszając się z fotela. Nie zrobiłam ani jednej pompki, nie przebiegłam nawet metra. Nie ma to związku z dietą paleo, ani z programem Bikini 2017.

img_20161020_174857

Mamy jesień, deprecha jak katar, przenosi się drogą powietrzno-kropelkową. Ale zanim zdecydujesz się iść do psychologa, coacha albo innego naprawiacza dusz, umów się do fryzjera. Bo wizyta u fryzjera to taka jakby wizyta u dobrego terapeuty. Siadasz w wygodnym fotelu, coś tam opowiadasz, a po godzinie wychodzisz nie tylko z odświeżonym image ale przede wszystkim jakaś taka ładniejsza w środku. Masz ochotę przebrać się w kieckę, bo sprana bluza nijak pasuje do jedwabistych włosów. Zaczynasz wierzyć w to, że jesteś wartościowa, a Twoje marzenia nagle przeobrażają się w cele. Z rozpędu o mało co nie kupujesz karnetu na siłownię i największej porcji lodów pieguskowych. Fryzjerzy niby grzebią coś w okolicach mózgu, ale żeby dawało to taki efekt?! To pewnie przez te pachnące odżywki. Wchłaniają się przez cebulki, a potem odżywiają pewność siebie, seksapil i inne kobiece skile.

Nie znam dziewczyny, która choć raz w życiu nie obraziła się na swoje własne włosy. Bo żaden żel i żaden lakier nie potrafił poskromić piejącego kukuryku. Bo fryzjerka zamiast upięcia stylizowanego na „przed chwilą wstałam z łóżka” zrobiła koka, którym można wbijać gwoździe w beton. Są kołtuny, których nie da się rozczesać i bolący kark przy spłukiwaniu. Nieraz jeden taki upiekł się razem z biszkoptem, albo zagotował z kurą na rosół. Włosy w odpływie, włosy na skarpetkach, pozwijane kłębuszki w odwirowanym praniu. Ten horror, kiedy trzeba nałożyć odżywkę i czekać nago pod prysznicem, aż łaskawie zamknie pootwierane łuski włosów. Ten nerw, gdy rozdwojone końcówki dzielą się na cztery. Niepodważalnie największym minusem włosów jest to, że są wszędzie. Przy czym wszędzie, to wcale nie słowo na wyrost. W puszystym dywanie, w pluszowym kocyku, na fotelu w aucie. Mężczyźni rozrzucają skarpety, kobiety gubią włosy. To taki nasz autorski sposób na ekspansję terenu, coś w rodzaju niemego „tu byłam”.
Mamy ich naprawdę sporo. Dociera to do mnie za każdym razem, kiedy spoglądam na szczotkę, dywan i zimowy szalik, a potem łapię swój warkocz[*], który nadal wydaje się być gruby. A skoro jest ich tyle, że wspólnymi siłami spokojnie mogłyby zawładnąć światem to można się nimi zwyczajnie podzielić. Na przykład za pośrednictwem fundacji Rak’n Roll. <3

Trudno zdecydować się na zapach żelu pod prysznic, rodzaj ciasta w kawiarni i wzorek na skarpetkach, a co dopiero dobrowolnie poprosić o odcięcie połowy długości włosów i rozstać się z nimi na zawsze. W praktyce wygląda to tak, że od lat narzekasz na ich długość, masz serdecznie dość mycia i rozczesywania, ale męczy Cię myśl, że mogłoby ich z Tobą nie być. Jak ja będę wyglądać bez dyndającego z tyłu warkocza. Może nie oddam, tylko podetnę trochę końcówki. Może poczekam aż podrosną jeszcze parę centymetrów. Normalka. Z perspektywy człowieka, który pół godziny modli się nad półką z pastami do zębów i który musi przespać trzy noce zanim zdecyduje się zamówić buty na zimę, potwierdzam, że warto poprosić fryzjera o ostre cięcie. A warto dlatego, że za jednym takim ciachnięciem dokonają się dwie metamorfozy. Brzmi całkiem spoko jak na godzinę siedzenia w fotelu.

Każda zmiana zaczyna się od maciupeńkiego posunięcia stopy w przód. Jeśli chcesz poprawić sobie BMI, humor albo zwyczajnie zrobić coś dobrego, idź do fryzjera. Nieważne czy masz bujne loki, jesteś ruda czy rok temu wpadłaś na pomysł, żeby ostrzyc się na chłopaka. Idź jeśli masz doła, idź jeśli potrzebujesz poczuć się fajna. Pachnące fryzjerem włosy robią kosmiczną robotę. Wiem, że nie wszystkie dziewczyny mają czym szastać, dlatego do ostrego cięcia namawiam szczególnie posiadaczki włosów do pasa, które mimo wielkiego potencjału, dzień w dzień sklejają z nich kokon na czubku głowy. Włosy to atrybut kobiecości. Zakręcamy na paluszku loka, odgarniamy grzywkę, potrząsamy nimi na parkiecie. Fajnie, jeśli po takiej wizycie zmienisz nie tylko siebie ale pomożesz odkopać pewność siebie komuś innemu. Nie dziel włosa na czworo, podziel go na dwa. 🙂

Swoją drogą, schudłam dzisiaj 100 gram, czekolada też jest pakowana po 100 gram, czy to nie wydaje się podejrzane?