Przytul kuriera

Wpadł do mnie pan kurier. Gdyby zaokrąglić, posiedział dobre 10 sekund.

Chętnie zaprosiłabym pana kuriera na kawę. Zrobiłabym taką dobrą z pianką na wierzchu, otworzyła Merci i oddała mu wszystkie fioletowe. Ale nie da rady, bo kiedy pan podaje patyczek i prosi o podpis to jedną nogą jakby już schodził ze schodów. Uśmiechamy się do siebie, ja tętno siedemdziesiąt, on co najmniej ze sto. I idzie dalej wchodzić i schodzić, a czasem przejechać się windą. Wszystko ma się rozumieć w tempie.

Trochę się martwię, kiedy pan kurier ma czas obrać sobie mandarynkę. Może kiedy stoi na czerwonym, ale wtedy pewnie odbiera ze trzy telefony. Gdzie pan jest, kiedy pan będzie, daleko jeszcze? Ktoś się denerwuje, ktoś ponagla, a pan kurier jak doraźny terapeuta uspokaja, że jest już naprawdę niedaleko. A potem mówi na głos jakieś bardzo brzydkie słowo. Takie, że jak ktoś z innego auta przypadkiem zobaczy przez szybę to się domyśli. I jedzie, i parkuje i roznosi dalej. Ani kawki świątecznej się napić, ani pierniczka ugryźć, ani na choinkę popatrzeć.

Większość ludzi kocha święta i nie wyobraża sobie Wigilii bez choinki i uszek w barszczu. Ale nikt nie czeka na pierwszą gwiazdkę tak jak na oznakowanego busa wypchanego paczkami. Na skrzynkę przychodzi mail, a człowiek rzuca wszystko co robił i zaczyna czekać. Znaczy nadal kroi kurczaka, albo przegląda gazetę, ale jakby trochę mniej uważnie, bo sercem nawiguje pana kuriera. A kiedy widzi go w drzwiach to robi mu się jakoś milej, bo wreszcie przyszły te misiowate kapcie na prezent, co to nie było ich rozmiaru w sklepie. A bez misiowatych kapci w rozmiarze 38 to naprawdę nie byłyby święta, tak jak bez piżamki dla Julii i książki dla Gosi. Współczesne Boże Narodzenie być może odbędzie się bez karpia, ale nie odbędzie się bez kurierów. Bo kto by nam to całe świąteczne szczęście dostarczył.

Dobrze, że w święta jest dużo jedzenia, przynajmniej pan kurier sobie trochę podje za te wszystkie hot dogi na śniadania, obiady i kolacje. Może by tak spakować mu jakąś obraną mandarynkę i dać przy okazji stawiania ostatniej literki nazwiska?

Ps. Nie Julia, nie dostaniesz piżamki.

Photo by freestocks.org on Unsplash