O mówieniu będzie. W sensie myśleniu tylko że na głos

Zawsze, kiedy słyszę jakieś mądre albo śmieszne zdanie mam ochotę założyć notes i elegancko to wszystko w tym notesie zapisywać. Ale wiadomo, to nie jest tak hop siup, bo trzeba mieć po pierwsze ładny notes, a po drugie trzeba mieć ten ładny notes non stop przy sobie, bo przecież nie zna się dnia ani godziny, kiedy ktoś w tramwaju zlepi przypadkowe słowa w bombę. 

Świat jest ostatnio bardzo w formie, bo co chwilę słyszę jakieś mocne zdanie, a że notesu do zapisywania mądrych rzeczy nadal nie mam to napiszę jedno tu. Leżę sobie, oglądam program Magdy Mołek, aż tu nagle Maciej Stuhr mówi do niej tak: „Jak coś się pomyśli to czasem to można też głośno powiedzieć i to już jest zaczątek pięknej rozmowy”. I myślę sobie, człowieku jesteś genialny. Po co trzymać słowa w buzi, buzia to przecież lepsze miejsce do trzymania innych rzeczy. Rodzynek w czekoladzie na przykład. I to też nie za długo.

U mnie z mówieniem, że tak powiem średnio. Wydaje mi się, że nie do końca  stykają mi się te wszystkie ważne styki odpowiedzialne za płynność zamiany myśli w słowa. Zresztą chyba każdy trochę tak ma, że sporo czasu poświęca na myślenie i w tym swoim wymyślonym świecie radzi sobie całkiem sprawnie, ale kiedy ma coś z tego uszczknąć i na przykład powiedzieć komuś na głos to już trochę pokracznie. O ile się w ogóle na to wpadnie, że fajnie jest mówić, bo można przecież założyć, że wszyscy wiedzą o co nam chodzi i że mówienie o ważnych albo mało ważnych rzeczach jest zbędne. No bo wiadomo i po co skoro wiadomo, no bezsensu.

Moja mama robi super pomidorową. Zawsze mówi, że jej nie wyszła, że czegoś brakuje i weź sobie dosyp soli, ale tak naprawdę to ta pomidorowa zasługuje na odlew z brązu. No i mówię jej za każdym razem, że dała czadu i nalej kobieto jeszcze, a jak odpowiada, że okej ale to nie jest TA pomidorowa to mówię, że chyba ją coś boli, bo ona jest właśnie TĄ. W sumie nigdy nie pomyślałam o tym, że mówienie na głos o zupie może mieć jakąkolwiek wartość, ale teraz myślę sobie, że ma wartość zajebistą. (Oj, brzydkie słowo, bardzo to do mnie nie pasuje, no ale nie pasowało tu żadne inne słowo, także proszę sobie w myślach wypikać.)

Miło jest słyszeć, chociaż czasem nie wiadomo co z tymi słowami zrobić. Czy się zawstydzić, czy podziękować, czy powiedzieć: niee, wcale nie, no weź. Miło jest nie chować tych myśli głęboko poupychanych w zwojach, miło jest mówić nawet, jeśli te słowa wydają się zbędne i za zwykłe do powiedzenia. Właściwie, to apeluję do siebie, ale proszę się śmiało częstować.

Zdjęcie: Photo by Gaelle Marcel on Unsplash