Jest taki moment

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że chipsy są niezdrowe. Jesz je wtedy z pełną świadomością, że szanse na to, że odżywią Twój mózg, wejdą w pupę, albo nie wejdą nigdzie są raczej marne.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że smakują Ci nie tylko słodycze. A w Twoim menu zaczynają pojawiać się same ohydne rzeczy. Kawa bez cukru, śledzie, piwo i gorzka czekolada.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że białe buty są stworzone dla hermetycznej grupy ludzi, do której zdecydowanie nie należysz.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że warto było uczyć się w szkole. Zaczynasz trochę żałować, że byłeś ignorantem, że nie kojarzysz ważnych dat i postaci z lektur. Już nawet nie chodzi o to, że zamknąłeś sobie drogę do udziału w Milionerach, ale o to, że dobrze po prostu wiedzieć to i owo.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że nie ma w świecie wzorca normalnego człowieka. A nawet jeśli wydaje Ci się, że to wypisz wymaluj Ty, to i tak znajdzie się ktoś kto to wszystko podważy.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że dzwonienie do TeleGry nie ma sensu. Nawet jeśli znasz imię na literę A.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, gdzie leży granica Twojej strefy komfortu. I nie dowierzasz, że kiedyś sam rwałeś się do teatrzyków, zgłaszałeś do odpowiedzi i mówiłeś na głos co tak naprawdę myślisz.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że w posprzątanym mieszkaniu żyje się lepiej. Zaczynasz rozumieć własną matkę i jej cotygodniowe expose na temat podłogi usłanej na zmianę szklankami, talerzami i ubraniami. Chociaż tu trzeba postawić gwiazdkę, rozumienie swoją drogą, robota swoją. No i jakby nie patrzeć między to wszystko wkrada się lekki dysonans.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że jesteś głupi. I wtedy chcesz przeczytać wszystkie dostępne książki w jeden wieczór. Boli Cię, że nie wiesz tylu ważnych rzeczy i to, że nie umiesz szybko czytać. Aż wreszcie sfrustrowany padasz na łóżko i majaczysz, że mimo dwudziestu kilku lat nie ma dla Ciebie nadziei.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że ludzie z telewizji wcale nie są tam dla przyjemności. Że to nie rozrywka tylko praca i że nie mają tak fajnie jak Ci się wcześniej wydawało. Bo na przykład gdybyś Ty był takim człowiekiem to na bank zrobiliby Ci zdjęcie jak idziesz w kapciach i skarpetach do osiedlowego sklepu. Widzieliby, że niesiesz batony i mówili, że grubo wyglądasz. Poza tym musiałbyś ubierać wiązane buty i mieć przynajmniej jedną stylową kurtkę. A tak, jesteś totalnie wolnym człowiekiem z kapciami w groszki, a Twoje kilogramy nie są wagi narodowej. Czyli jakby nie patrzeć – dużo lżejsze.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że warto pić dwa litry wody dziennie. I pijesz pół litra na raz, żeby nadrobić te wszystkie stracone lata.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że wchodząc do sklepu po makaron warto wziąć koszyk, a najlepiej wózek. Pomidory, mleko, czekolada z orzechami, banan i herbata z maliną nie zmieszczą się w Twoich objęciach.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że nie należy malować młodszej siostry farbą olejną. Nawet jeśli jej się to pododoba.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że nie jesteś bogiem. Nawet jeśli po dwóch godzinach snu czujesz się jak świeżynka, masz ochotę iść na siłkę, umyć okna i pouczyć się angielskiego, to najpóźniej o 16 będziesz błagać o szybką śmierć.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że bycie sobą to wcale nie taka oczywista sprawa. Do tego trzeba odwagi i wiele godzin poświęconych na tłumaczenie domowej trendsetterce, że trampki pasują do wszystkiego. Do sukienki na wesele też.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że po latach przeklinania lektur i chwalenia się, że jesteś ponad durnym systemem nauczania i nie potrzebnie Ci wiedzieć co dzieje się pomiędzy pierwszą a ostatnią stroną Krzyżaków, zaczynasz czytać i kupować książki. Więcej – robisz to z własnej woli, a nawet potrzeby.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że tolerujesz pietruszkę w rosole.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że niedługo kończysz studia. Czujesz się nieswojo, bo za chwilę razem z ulgami zabiorą Ci miano „studenta”. I nie masz zielonego pojęcia kim Ty właściwie wtedy będziesz.

.

.

.

Jest taki moment, kiedy dochodzi do Ciebie, że może by tak dla bezpieczeństwa zrekrutować się na coś nowego… :>

 

  • Daria

    Miałam taki moment, kiedy zaczęłam rozumieć, że najważniejsze jest to, jak ja się czuję, robiąc coś. Nie czułam się dobrze studiując zaraz po maturze, więc to rzuciłam w cholerę.
    Miałam taki moment, kiedy poczułam się źle sama ze sobą i stwierdziłam, że sama nie dam rady. Poszłam na terapię do psychologa i dziś, po 2 latach, jest o wiele lepiej.
    Miałam taki moment, kiedy stwierdziłam, że wbrew wcześniejszym planom na magisterce chcę czegoś innego. Wybrałam więc inny kierunek niż planowałam. Minął niecały miesiąc, a ja nie żałuję,

    Cholera, to były jedne z 3 najlepszych momentów w moim życiu.

    • Mam właśnie to samo tylko boję się zaczynać od nowa. Z jednej strony baaardzo bym chciała, a z drugiej to głupie myślenie, że mam 23 lata i jestem już emerytką. Znowu z trzeciej kiedy o tym myślę to dobrze wiem, że 23 lata to nie za wiele, a tym bardziej jeśli wygląda się na 16 🙂
      Jesteś najlepsza, pięknie zrobiłaś <3 Napiszę do Ciebie, żebyś kliknęła w moim imieniu przycisk "zapisz się na studia" 🙂

  • Jest taki moment, w którym wreszcie ktoś Ciebie rozumie. Dzięki Kasia. 😉