Jak robi się ślub?

W moim bloku na parterze jest salon sukien ślubnych. Nie wiem czy serwują tam sto procent satyny, nie wiem też, czy w środku pachnie fiołkami, ale w ciemno daję im 10 na 10. Szłam do sklepu po szybki obiad, kiedy za szybami salonu zobaczyłam zapalone świeczki.

Organizacja ślubu

Krótko ścięta brunetka stała na podwyższeniu, przed nią dwie ucieszone koleżanki. Dziewczyna patrzyła na zmianę w lustro i w dół, bujała się na podeściku i dotykała wielgachnego, białego klosza sukienki. Zwolniłam maksymalnie krok, tak żeby patrzeć na to wszystko możliwie jak najdłużej. Nie wiem co takiego jest w przyszłych pannach młodych, że ma się ochotę do nich uśmiechać i dzielić się z nimi ostatnim kinderkiem z kinder czekolady. Może jedzą coś, do czego nie mają dostępu inni ludzie? Albo po prostu to jakiś związek chemiczny, który wydziela się na myśl ‘Jezu, zaraz wyjdę za mąż’.

Kiedy byłam mała i bawiłam się lalkami, punktem kulminacyjnym zabawy z reguły był ślub. Welon z chusteczki, jedzenie z pociachanego drobno chleba i takie tam. Powtarzałam scenę z mówieniem „tak” dopóki babcia nie zawołała mnie na obiad. Za każdym razem zmieniałam ton głosu, wystrój i sukienkę. Za każdym razem żałowałam, że jest już po wszystkim. W kościele nie zrobionym z krzesełek, ręczników i chusteczek higienicznych drugiego razu raczej nie będzie. A może drugiego razu wcale się nie chce? Może tylko się czeka, aż to wszystko się skończy, żeby móc wyciągnąć nogi na kanapie i w spokoju zacząć cieszyć się najpiękniejszym dniem w życiu?

Nigdy nie wychodziłam za mąż, a ostatni raz byłam na weselu mniej więcej w tym samym czasie, kiedy ruszały mi się mleczne zęby. Nie wiem jak robi się ślub i na czym to wszystko polega. Czy to faktycznie najpiękniejszy dzień dwojga ludzi, czy może integracyjna impreza dla dalekiej rodziny. Czy w ślubie chodzi o to, żeby cieszyć się z czyjegoś szczęścia, czy o to żeby rosół na wejście był gorący. Okrągłe stoły, barman, świeże kwiaty, najpiękniejsza suknia w dziejach ludzkości. Wesele ma być jak pierwszy pączek w tłusty czwartek, jak truskawka z początku czerwca, jak zapach napoczętej mandarynki w sali wykładowej. Rarytas, delicja, środek wylizany z Rafaello. Wszyscy mają być zadowoleni i dopieszczeni, bezwzględnie wszystkim ma się podobać. Nie dziwię się, że przygotowania do tego dnia trwają przeszło rok. Nie dziwię się też, że przyszli państwo młodzi chcą, żeby się podobało. W końcu to jedyny taki dzień, chcą zapamiętać go jak najlepiej. A w ‘jak najlepiej’ wchodzą właśnie uśmiechnięci i najedzeni goście.

Decydujemy się na śluby rzadziej niż nasze mamy, bycie w związku bez obrączki na palcu jest chyba nawet trochę trendi. Wiadomo, świat idzie do przodu. Jajko z tubki, elektryczny dozownik do wody święconej, szczęśliwe kury, eko-chipsy. Może zachłysnęliśmy się trochę nowoczesnością, ale sacrum welonu zostało zachowane. (Która nie gadała z koleżankami przy kawie o swoim przyszłym weselu i nie scrollowała sukienek ślubnych w Internecie, niech pierwsza rzuci bukietem.)

I pewnie czasem myślimy, że ślub nie jest dla nas. Że to jakiś bezsensowny wymysł i w zasadzie jedyne co się zmienia to to, że jest się cięższym o wagę jakiegoś tam pierścionka. Sama powiedziałam tak z trzysta tysięcy razy. Tylko tak się składa, że nawet największe przeciwniczki obrączek i welonów wiedzą jaki krój ślubnej sukienki podoba im się najbardziej. Dziwne? Niee. Każda, bardziej czy mniej wyzwolona, ruda czy ombre, gruszka czy klepsydra czeka na ‘tam tam tadam’ zagrane pod swoją nogę.

*Uduszę kucharkę, jeśli rosół na moim weselu będzie zimny.

Zdjęcie: unsplash.com

  • Ach, uszczypnijcie mnie, jeśli autorką tekstu jest moja Kasia!
    Analizując zmianę twoich trendów myślowych to za 5/7 lat poczytam:
    Nikt nie mówił, że będzie lekko. Znów płacze, może ma kolkę, może jest głodny/a, może kolejny ząb? i bla bla blaaa 😀 (…)

  • Kobieto jesteś fenomenalna, Twoje wpisy czyta się tak lekko, że tylko czekam na kolejne… chcę więcej! <3

    Każda kobieta pragnie znaleźć swojego księcia z bajki, założyć białą suknię i usłyszeć to wymarzone TAK!

  • Będzie więcej 🙂 Dzięki! :)))

  • Starczy tych zmian 😀 Marzy mi się pies beagle 😀 Ale Twoim dzieciom będę zwozić zabawki ze Smyka, obiecujeee <3