O Żulu w Vistuli

To będzie 2000 znaków o mężczyznach, którzy wyglądają jak projekt banknotu pięciuset złotych i którzy robią aferę o wino z promocji.

Teraz uwaga, bo buduję nastrój. Zachciało mi się ciasteczkowych kulek w czekoladzie, zakładam kurtkę i schodzę do żabki. Jest późny wieczór, kolejka do kasy na kilka osób. Jedną kasę blokuje facet, chodząca pięćsetka. Drogie, lśniące buty, elegancka marynara, cały jakby obsypany zmielonym złotem. Stał taki olśniewający i robił awanturę o butelkę wina. Mówił, że go oszukano, bo miało kosztować 14 złotych, na ekranie wyskoczyło 21, no i on tego wina nie weźmie. Wiadomo, pan taki wyciaciany, weekend się zaczyna, dziewczyna czeka, do pełni szczęścia trzeba jeszcze wina, a tu pani ekspedientka robi problemy, że niby nie można cofnąć paragonu. Walka o siedem złotych kosztowała go pięć żałosnych spojrzeń pięciu dziewczyn stojących w kolejce. Z drugiej strony, może nie powinnyśmy go tak surowo oceniać? Może facet zbiera na skarpety z Louis Vuitton?

Gdzie i kto popełnił błąd? Szukałam usprawiedliwienia tej eleganckiej żulerki w książce o mózgu, liczyłam na jakieś mutacje w okresie prenatalnym, a tu nic. Wklepałam w Internet „Skąpstwo+Mężczyźni+AmerykańscyNaukowcy”, zero odpowiedzi. Dno i wodorosty. Chyba po prostu niektórzy są jacyś tacy pokręceni z natury. Nie chodzi o to, że gość powinien biec po to wino do Almy, rzucić pani stówę na ladę i szepnąć „reszty nie trzeba”. Jest dziwna zasada, że dżentelmeństwo tego świata chodzi w Vistuli i zostawia swój zapach w windzie. A najczęściej zdarza się tak, że prawdziwi dżentelmeni nie mają pojęcia jak dobrze zawiązać krawat.

Dziewczyny nie lubią skąpstwa. Nie ma chyba w świecie damsko-męskim nic bardziej krępującego od faceta targującego się o pierdołę w obecności kobiety. No może oprócz faceta targującego się o pierdołę w obecności kobiety w towarzystwie dziesięciu nieznajomych ludzi. Nie polujemy na mężczyznę, który będzie kładł nam pod stopy belgijską czekoladę i zapraszał do lokali, które podają makaron wyłącznie w białej porcelanie. Chcemy faceta z klasą. To wszystko.

Nie trzeba mieć fortuny na koncie, żeby zdobyć kobiece serce. Nie trzeba zraszać karku włoskim zapachem, ani mieć ubranek ze znanymi metkami. To mężczyzna pracuje na to jaką renomę zyska metka przypięta do niego. A jeśli chce się uchodzić za faceta z klasą to biała, klasyczna koszula zwyczajnie nie wystarczy.

Pewnych rzeczy po prostu nie wypada. Może przez to równouprawnienie trochę się to wszystko pomyliło? Zresztą… bez przesady. Dziewczyny już od dawna noszą jeansy i nadal skutecznie wkręcają, że robią tylko siku.