Jestem pół dziewczyną

Na pierwszy rzut oka wyglądam jak dziewczyna. Z hormonami okej, stopa 38,5, w dowodzie wpisane kobieta, włosy prawie do pasa. Jest jednak coś, co mnie trochę wyklucza. Na przykład brak czarnej torebki i paczki rajstop w zapasie. Pocieszające jest to, że nie tylko ja jestem taka trochę na pół.

jestem pół dziewczyną

Wszystkie dziewczyny nie mają co na siebie włożyć. Ale niektóre nie mają co na siebie włożyć bardziej. Dziewczyna powinna mieć na stanie czarną marynarkę, czarną torebkę, elegancki płaszcz i ładny, niewyciągnięty we wszystkie strony świata biustonosz. Nigdy nie wiadomo, kiedy trafi się jakieś wyjście, na którym nie wypada pokazać się w dresie i w sklejonym na czubku głowy koku. Ale dla niektórych chrzciny, wesela, czy x-lecia to po prostu za słaby argument.

W piątek idę na bal magistra. Nie swój. Ja póki co szukam sensu w publikowaniu jednej odkrytej piersi w męskich czasopismach, za co w czerwcu planuję wyżebrać tytuł licencjata. Nie mam ani marynarki, ani torebki. Liczę na to, że nie będzie padać, bo nie mam nawet płaszcza. No chyba, że liczy się ten nieprzemakalny z kiosku.

W każdej szafie – nawet w tej, w której tydzień temu przeprowadzono selekcję i utylizację części ubrań – znajdą się ciuchy, których się nie nosi. To jakieś dziwne prawo szafy z ubraniami, w której koniecznie musi być kupka wegetujących koszulek i spodni. Z półek często się wysypuje, a kiedy przychodzi jakaś okazja do pokazania się w eleganckim wydaniu to z reguły do założenia nadają się tylko majtki. A poza tym jak już jest się w jakiejś galerii to kupuje się to, co się podoba. Nie to, co akurat będzie pasowało na chrzciny, komunie, czy 50-lecie. Bo przecież „po co mi to”.

Nie wiem z czego wynikają te braki. Nie sądzę, żeby była to jakaś kolejna forma walki płci. Że dziewczyny nie noszą torebek wyładowanych chusteczkami higienicznymi, perfumami i pudrem, bo chcą udowodnić mężczyznom, że przetrwają 8 godzin na sali weselnej bez klimatyzacji. Te bez torebek, po prostu z niewiadomych powodów ich nie mają. I prawdopodobnie nie mają też rajstop na zmianę. Chcemy być dziarskie i odważne, ale na pewno nie o to tutaj chodzi. Zresztą to już przestarzały temat. Udowodniono tysiąc razy, że się z mężczyznami różnimy. I między innymi dlatego w gazetach dla mężczyzn pokazują nagie piersi, a w Przyjaciółce nie ma szans na dział z penisami.

Skoro nie chodzi o żadne manifestacje, to czemu nie będę miała w czym zanieść chusteczek na bal? Może to działa w drugą stronę? Może podświadomie daję szansę jakiemuś rycerzowi na pomoc w wysmarkaniu mojego noska.A może zakup swojego własnego, niepożyczonego zestawu dziewczynkowego to kolejna sprawa, do której dojrzewa się z wiekiem? Z drugiej strony, słyszałam też, że dres to styl życia. Bądź tu mądry. Może przyjdzie mi umrzeć w bluzie z kapturem.

Pożyczam od młodszej siostry z gimnazjum, która na szczęście ma ten sam rozmiar co ja i dużo szybciej zrozumiała, że warto mieć czarne baletki. Z drugiej strony współczuję jej, że nie ma czego pożyczyć ode mnie, bo to w sumie powinno działać w drugą stronę. W ogóle gdybym była szafiarką to pisałabym o skarpetkach z kalenij. Od zawsze na imprezy chodzę z workiem Nike i w niebieskiej kurtce z 4F. Niedługo kończę 22 lata i nadal nie mam ochoty na zakup mojego prywatnego zestawu. Czy to jest równoznaczne z tym, że pierwsze zmarszczki i cellulit też pojawią się później?

A tak nawiasem to lubię dres. Boję się też jak odstawią mnie na mój własny pogrzeb. Chyba pierwszy i ostatni raz w życiu naszykuję coś wcześniej.

 

Zdjęcie: unsplash.com

  • Mam to samo 😀 ! Siostra mnie ratuje strojami na mature 😀

  • Tak jest! Jest nas więcej 😀 W ogóle pożyczone podobno przynosi szczęście 😀

  • Oczywiście, że można coś od Ciebie pożyczyć! Na przykład koszulki na fytnes. 😀

  • Olga G.

    Hehehe też jestem tą w połowie, chociaż od jakiś 2 lat, pamiętam o tym, iż baleriny czarne dobrze mieć, a na allegro zamówiłam najtańszą czarną torebkę 🙂 którą po tygodniu szynszyl mi poobgryzał, ale co tam markerem czarnym zamalowałam i dalej w wyjątkowych sytuacjach ją użytkuję hahah, a tak to dres i worek męski z NewYorker i kurtka z Lidla podobna do tych z 4F hahaha
    ejjjj piszesz tak naturalnie i życiowo, że aż chce się czytać [ bo widzę trochę siebie 😛 yhh to podchodzi pod narcyzm chyba xd ]
    Właśnie zostałam Twoją nową czytelniczką.
    Bardzo mi miło. Hej! 😀

    • Czeeść! 😀 Ale się cieszę, ale się cieszę! Człowiek w dresie z workiem <3 I na dodatek z obgryzioną torebką <3 Miód! Pędzę wstawić na kawę! 😀