Jak przetrwać Euro nie wiedząc co to jest spalony?

Nie każdy domyśla się czemu na szybie w Żabce wielkimi czerwonymi literami napisali „Chipsy 50 % taniej”. Ci, którzy wiedzą najpewniej mają przed sobą cztery tygodnie emocji i kolejne cztery ssania tabletek na gardło. Ci, którzy myślą, że po prostu kończy się data ważności Laysów, chodźcie, pogadamy.Jest grupa ludzi, która robi z Euro dzień flagi narodowej połączony z festiwalem picia piwa i owijania się wełnianym szalikiem. Jest też garstka tych, którzy mają to całe Eurozamieszanie totalnie w pompce. Mężczyznom nie wypada Euro tak zwyczajnie olać, no bo jak to tak, mężczyzna i nie wie, że są jakieś mistrzostwa. Dużo bardziej ortodoksyjne są kobiety. Bo skoro nie śledzą rozgrywek ligowych to i na Euro mogą nie mieć ochoty.

Są dziewczyny, które na temat piłki nożnej wiedzą dużo dużo więcej niż to, że Lewandowski zaśpiewał w reklamie T-mobile. Ale nie oszukujmy się, nie jest to liczba zapierająca dech w piersiach. Z reguły kiedy siadamy przed telewizorem, na którego ekranie jest dużo zielonego, nie wiemy czy kibicować białym czy fioletowym. Więc po prostu kibicujemy słabszym.

Jak to się dzieje, że kobietom nie po drodze do futbolu? Że oglądanie Atletico-Real to tak czasem trochę na siłę? Tak jak większość trudności na tym świecie, tak i trudną miłość do futbolu trzeba zwalić na hormony. Ale do rzeczy. MasterCard zorganizowało całkiem fajne badania z kobietami kibickami w roli głównej. Jedna na cztery Polki zadeklarowała, że jest fanką piłki nożnej. Że ogląda, że się emocjonuje, że nie chowa pilota do kosza z brudną bielizną. Idźmy dalej. 60 procent dziewczyn potwierdziło, że wie, co to takiego jest spalony. Coś przecież świta, że jak źle stoją to bramka się nie liczy, że jest gwizdek sędziego i machanie chorągiewką. Zresztą nie raz było tłumaczone na orzeszkach w karmelu, kapslach i cukierkach. Procentów trochę ubyło, kiedy trzeba było ten piekielny spalony dokładnie wytłumaczyć. I tu właśnie tkwi główny problem w relacji kobieta-piłka nożna. Nie w spalonym, ale w całej poukładanej, rozpisanej i wyliczonej otoczce piłkarskiej. Bo żeby być pełnoprawnym kibicem futbolu, trzeba się na futbolu znać. Wiedzieć, kiedy wyzwać telewizor za to, że sędzia nie zauważył spalonego i umieć określić, która bramka jest piękna, a która to zwykła szmata. U nas to nie działa. Bo dużo bardziej wolimy mecz przeżywać niż oglądać go i oceniać. Estrogenie, dziękujemy!

Lubimy czuć napięcie, kiedy robi się gęsto w polu karnym i trzykrotnie rośnie nam serce, kiedy komentator na cały regulator krzyczy GOL. Nieważne, czy była to bramka w samo okno, czy ledwo przeturlała się za linię. Lubimy się ekscytować, współprzeżywać i jednoczyć. W większości oglądamy mecz dla atmosfery, a nie jak mężczyźni – dla piłkarskiego spektaklu.

Dobrze się składa, bo Euro jest właśnie do przeżywania. To okazja do stworzenia fajnej biało czerwonej społeczności. Nie ma klubów, statystyk i zastanawiania się, którzy to którzy. Są Nasi i jest reszta. Euro to nie elitarne rozgrywki dla koneserów futbolu. Nikt przed wejściem do baru nie sprawdza, czy znasz podstawowe składy obu drużyn. Wszyscy się cieszymy, albo wszyscy krzyczymy na sędziego. Po prostu, bez głębszej filozofii.

Nie spotkałam się nigdy z pubem, na którego drzwiach pisałoby nie wprowadzać kobiet. Nie widziałam też meczu, przed którego emisją puściliby pasek z napisem ‚jeśli jesteś kobietą, wyłącz swój odbiornik’. Nie ma zrzeszenia kobiet polskich przeciwko futbolowi, nie tworzą się żadne kobiece grupy wsparcia. Mimo to, krąży po świecie stereotyp kobiety chowającej pilota na okres rozgrywek Ligi Mistrzów, Mistrzostw Świata i Euro. Skąd ten ban na kobiety kibicki? To przez ten brak włosów na nogach, tak? Pierdolety. Żadna normalna dziewczyna nie bawi się w takie gierki. No chyba, że ktoś drugi dzień z rzędu zapomina wynieść śmieci.

Jutro o 21:00 mecz POLSKA-Niemcy. Kto się jeszcze nie wciągnął w Euro niech rusza. Co by nie było, szkoda marnować tylu nieprzeżytych emocji. Następne takie dopiero za 4 lata. 🙂

Mały Euroniezbędnik na koniec.

Chociaż na dobrą sprawę wydaje mi się, że wystarczy tylko biało czerwona koszulka. 🙂

1. Mistrzostwa Europy rozgrywane są co 4 lata. Cztery lata temu organizowaliśmy je na spółę z Ukrainą, obecnym gospodarzem jest Francja, a organizatorem Euro 2020 – pierwszy raz w historii – będzie 13 miast z 13 różnych państw. Generalnie będzie Euromeksyk.

20151202_221250

2. 24 drużyny, które zakwalifikowały się do Euro podzielono na 6 grup. Polska gra w grupie C, razem z Niemcami, Ukrainą i Irlandia Północną.

12 czerwca (niedziela): Polska – Irlandia Północna (1:0)
16 czerwca (czwartek): Niemcy – Polska (godz. 21.00)
21 czerwca (wtorek): Ukraina – Polska (godz. 18.00)

3. Czego nie wolno naszym piłkarzom? Trener Adam Nawałka stanowczo zabrania symulowania i tarzania się po boisku. Jak mówi: „Mogą to zrobić wówczas, gdy nie mają już siły stać na nogach, w przeciwnym razie pokazują, że są słabi”. Nie mogą też uprawiać seksu dzień przed meczem. Czego się nie robi dla Pucharu. <3

4. Hotel L’Hermitage. W takim zameczku mieszkają nasi reprezentanci.

hotel-barriere-lhermitage-la-baule-reprezentaci_25955083

5. Sławomir Peszko – pomocnik Reprezentacji Polski – ma 4 nerki. W sumie w czwartek wystawimy na boisko 24 nerki, a Niemcy tylko 22, hue hue hue.

slawomir-peszko_22390920

6. Co jedzą nasi reprezentanci? Jak mówi kucharz naszych zawodników „będzie drób, będą warzywka… kaszaneczki nie będzie”. Kibiców to nie obowiązuje. Będzie piweczko, będą fryteczki i inne węglowodanki też będą.

7. Najmłodszy zawodnik naszej ekipy ma 19 lat (Bartosz Kapustka), najstarszy 36 (Artur Boruc).

8. Jakie mamy szanse na puchar skoro podobno i tak wygrają Niemcy? Nie wiem, ale Lewandowski strzelił w eliminacjach do Euro najwięcej bramek (13). Według mojego kalkulatora będzie finał. Pod warunkiem, że ktoś nie dosypie mu do jaglanki glutenu. 🙂

A tego spalonego to wcale nie trzeba się wstydzić. Większość ludzi zauważa go dopiero na powtórce. 😉