„Rozmówki małżeńskie” dla cywilów

Nie chce mi się wychodzić z domu, a co dopiero myśleć o wychodzeniu za mąż. Jednak jako typowy trep i małżeński analfabeta wzięłam się za czytanie słownika dla par.

Jak ustawić życie po duńsku, jak zyskać koreańską urodę, jak zacząć być swoim sterem, żaglem i okrętem jednocześnie. Nie czytam poradników, bo wychodzę ze smutnego założenia, że żaden nie jest mi w stanie pomóc. Większość z nich to „dasz radę” w postaci trzystu stron ciągłego tekstu. Książki Starowicza, mimo że leżą na tych samych półkach nie mają nic wspólnego z klasycznymi poradnikami dla zdruzgotanych, zakochanych, przyszłych bizneswomen i wyzwolonych pań domu. To wiedza i przykłady prosto z gabinetu najpopularniejszego polskiego seksuologa przetłumaczone z języka naukowego na polski, a z polskiego jeszcze na nasz.

Istnienie kobiet i mężczyzn opiera się na totalnie różnych fundamentach. Swoją drogą, nie wiem dlaczego, ale jakoś mi się kojarzy, że fundamentem mężczyzn najprawdopodobniej może być beton. Pewnie dlatego, że są tacy wytrzymali i wodoszczelni, nie to co te wiecznie rozklejone kobiety. Żyjemy sobie spokojnie na dwóch różnych frontach, aż tu pewnego dnia przychodzi nam nawiązać dosyć trudny, ale i najważniejszy w życiu sojusz. O ile pierwsze kilka miesięcy idzie gładko, spijanie z dziobków i fascynacja odmiennością, o tyle kolejne lata niejednego i nie raz doprowadziły do białej gorączki i zimnych potów. W związku trochę jak na wojnie. Budowanie okopów z niewyjaśnionych do końca zgrzytów, walka o lepsze miejsce w łóżku, większy fragment kołdry i ostatnie ptasie mleczko. Ale jak mówi wojskowe porzekadło, jeśli chcesz odnieść sukces na polu bitwy najpierw poznaj język wroga. Rozmówki małżeńskie to translator języka płci w wersji analogowej. Czy przydatny? Na pewno. Jak to z każdym językiem bywa, słówka może i znamy ale z gramatyką ciągle na bakier.

Dlaczego kobiety lubią wychodzić na kawę, a mężczyznom jest to obojętne? Czy mówienie kobiecie „Ładnie wyglądasz” ma jakikolwiek sens? Jaką rolę w związku odgrywa matka i dlaczego jej temat to spacer po cienkim lodzie? Dlaczego płacząca kobieta ma w nosie pocieszanie i worek z czekoladą? Czy nuda po paru latach związku to norma? Starowicz bierze na warsztat esencję powodów nieporozumień w związkach. Nie tylko tych zaobrączkowanych i nie tylko z wieloletnim stażem.

Rozmówki małżeńskie to pozycja dla czytelników, którzy interesują się komunikacją społeczną ale nie znoszą drętwego stylu akademickiego. Zero kilometrowych zdań, od których puchnie głowa, zero puszenia się formą, zero ęą. Jest za to trochę śmieszkowania i masa przykładów prosto z gabinetu doświadczonego seksuologa, na bazie których omawiane są różnice w motywacjach i mechanizmach myślowych u kobiet i mężczyzn. Jak dla mnie pyszotka. Książka została podzielona według problematycznych haseł i zdań, które nie raz były początkiem domowej eksplozji. Starowicz rozkłada je na części pierwsze, po czym wyjaśnia jak rozumie je mężczyzna, a jak kobieta. Nic tylko biec do księgarni.

A tak poza tym to żona Starowicza musi mieć w domu niezły Sajgon. Już widzę jak na pytanie „Co się stało?” odpowiada „NIC”.